Praca zdalna, elastyczny czas i efektywność.

Praca, w której o miejscu i czasie pracy decyduje pracownik, brzmi jak marzenie. Model zarządzania poprzez rezultaty ROWE (Results-Only Work Environment) daje taką możliwość, jednocześnie zwiększając zaangażowanie i wydajność wśród załogi. A jednak niewiele firm zdecydowało się na wdrożenie systemu. Dlaczego?

Model zarządzania Results-Only Work Environment (ROWE) koncentruje się tylko i wyłącznie na wynikach pracy. Nie ma znaczenia, w jakich godzinach i gdzie pracownik wypełnia swoje obowiązki. Liczą się tylko efekty.

ROWE stworzyły Jody Thompson i Cali Ressler, które pracowały w dziale HR firmy Best Buy, sieci sprzedaży sprzętu elektronicznego. Gdy rozpoczęły eksperyment, kierownictwo firmy było sceptyczne. Statystyki przekonały ich jednak, że pomysł był trafiony. Produktywność wzrosła w firmie o 35 proc., natomiast rotacja spadła z 16 proc. do zera.

Również producent odzieży GAP postanowił wdrożyć system ROWE w firmie. Po zmianie produktywność wzrosła o 21 proc., jakość o 15 proc., a zaangażowanie o 13 proc. Z kolei rotacja spadła o połowę.

– Jest to ciekawa metoda, która – jak wskazują badania – wyraźnie przyczynia się do wzrostu efektywności. Powoduje również ograniczenie kosztów oraz zwiększenie wydajności – mówi Justyna Piesiewicz, prezes IACL. – Podejście to zwiększa również kreatywność, co zauważyłam w swoim zespole. W IACL nie liczy się to, czy ktoś pracuje od 8 czy od 10 i siedzi w pracy 8 godzin. Istotny jest efekt. Mamy do czynienia z różnymi osobowościami – niektórzy są wydajniejsi wcześnie rano, a niektórzy dopiero około 11. Jeszcze innym lepiej pracuje się późnym popołudniem. Pytanie więc, czy warto marnować czas i pieniądze na brak efektów? – komentuje Piesiewicz.

Czytaj więcej: Puls HR